Durbanu okolice

Umgeni Valley było super. „Achów” i „ochów” mógłbym całą litanię odmówić i zaprawdę powiadam Wam, to nie są czcze słowa! :) Ale, że dusze my niespokojne to chcemy jeszcze, chcemy nowe, inne, dalej, co nie zawsze znaczy, że lepiej…

Po kilku dniach w okolicach Howick jakby bardziej swojsko zaczęliśmy się czuć w tym ‘niebanalnym’ kraju. Już powoli dojrzewaliśmy do stwierdzenia, że nie każde wyjście z auta po zmierzchu przed zatłoczonym marketem jest równoznaczne z wystawieniem się na grabież i mord. Ba! Każdy biały spacerujący samotnie po ulicy, którego skrzętnie odnotowywaliśmy w swoich głowach, utwierdzał nas w przekonaniu, że to musi być jednak normalny kraj. Mając to na uwadze obraliśmy kierunek na Durban – całkiem spore miasteczko w całkiem sprzyjających okolicznościach przyrody:

Durban

Tu już doznaliśmy szoku! Biali, czarni, hindusi, wszyscy spacerują sobie po plaży nad Oceanem Indyjskim, na spokojnie, bez ochrony, za to z lustrzankami i iphonami na wierzchu. A my się zastanawialiśmy czy z plecakiem nie będziemy wyglądać na łatwy łup… Niesamowite jakimi jesteśmy niewolnikami naszych wyobrażeń :) W Durbanie spędziliśmy raptem pół dnia, acz zacne.  Był wspomniany już ‘plażing’ nad oceanem, ale głównym punktem programu była wizyta w uShaka Marine World, czyli takim oceanarium-delfinarium itd. Ja się za bardzo nie znam na rozrywkach w miejscach gdzie jodu pod dostatkiem, acz Aneczka stwierdziła, że klasa. Plaże ładne, piasek taki jak ma być, czysto, a oceanarium najlepsze jakie widziała. I przychylam się do werdyktu. Może ‘szoł’ z tańczącą foką i hinduskim piratem mogłoby się podobać bardziej dziatwie, a tańczące w rytm najnowszych pop-hitów delfiny byłyby fajniejsze gdyby się nie rozmyśliły w połowie przedstawienia, ale to oceanarium… się podobało! Chyba w życiu nie widziałem tylu dziwnych stworzeń na raz. Rekiny, płaszczki, ośmiornice i inne cuda. A całe to ‘akwarium’ bardzo zmyślnie zaaranżowane we wraku starego statku. Prawdopodobnie, bo nie byliśmy do końca przekonani czy to przerobiony stary statek, czy zręczna atrapa. Tak, czy siak, całkiem fajny rest :)

off akwarium :)

A wspinanie? Oczywiście, że było! W odległości do ok 50 km od Durbanu jest go całkiem sporo. Nabywszy elegancko wydany „A Climbers’s Giude to KwaZulu-Natal Rock” i wspomagając się cenną wiedzą z lokalnego forum wspinaczkowego, wiedzieliśmy gdzie jest względnie bezpiecznie, a gdzie wypada pojawić się w doborowym towarzystwie ‘armed guard’. I padło na Kloof Gorge. Też piaskowiec, podobnie jak w Umgeni lity i też chyba bez ‘promocji ‘w temacie cyferek, czy jak to Paige Classen określiła wprost: „ (…) the grades in South Africa are honest, or as many would say, stiff.” Czyli o sławę będzie trudno :) ale za to z jakie widoki!

Kloof

Wspin fajny, nawet bardzo, ale problem chyba polegał na tym, że… pojawiliśmy się tam po rzeczonym Umgeni, które po prostu ‘zwaliło mnie z nóg’ w temacie urody dróg i zaprawdę powiadam Wam… ech.. bajka :) Ale wracając do Kloof – wspinanie porozrzucane jest na terenie Kransklooff Nature Reserve. My odwiedziliśmy dwa sektory: Boneyard i Canyon. Do obu można się dostać krótkim spacerkiem i zjazdem, tłumów raczej nie ma :) Za to egzotyczne ptaszki, małpy i (jak to przewodnik określa) „lost-world jungle environment” gwarantowane. Oj musieliśmy się do tego ostatniego przyzwyczaić. Co chwila jakieś trzaski w krzakach, zarośla gęste, jakieś liany no i ta myśl…  jesteśmy w RPA :) Ale po jednym dniu już było lepiej i kolejne miejsce na mapie ‘odczarowane’, można ruszać dalej! Następny przystanek: Drakensberg, czyli Góry Smocze, a poniżej trochę fotek nie tylko dla zapalonych akwarystów ;)

Ukłony. M.

2 thoughts on “Durbanu okolice

  1. Szkoda że w Polsce tak mało wiemy o RPA? Dlatego szukam informacji gdzie się da. Przypadkowo natrafiłem na tego bloga. Mogłem podziwiać zdjęcia prosto z RPA. To cudowne, czuję się tak jak bym był w RPA z wami. Wrażenie robią te kibelki obok siebie. Okolice tez są ciekawe, można się wspinać ile dusza zapragnie. Od dawna marzyłem o podróży do RPA, ale bilety są za drogie. Szukam okazji, ale jakoś nic nie mogę znaleźć. Tym bardziej że taki wyjazd najlepiej rezerwować 6 miesięcy wcześniej. Dużo informacji znalazłem na stronie: RPA, co wiedzieć, ale nie podają tam takich informacji z pierwszej ręki jak tutaj. Gratuluję, będę obserwował całą podróż. Czekam na kolejne zdjęcia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s