Pretoria i Umgeni Valley, na dobry początek

Republika Południowej Afryki to (szukam jakiegoś odpowiedniego słowa) powiedzmy „nieszablonowy” kraj. O, może tak to ujmę. Acz oczywiście ciężko jednym słowem wyrazić esencję moich (bardzo subiektywnych rzecz jasna) odczuć z tych raptem kilku dni i pewnie prawda leży gdzieś pomiędzy słowami: „niezwykły”, „nieprzeciętny”, „niebanalny”, „niejednorodny”, „nierówny”, „nienormalny”… Kraj kontrastów. Kraj przepiękny. Ale po kolei.

płot...

Dostać się do RPA nie jest trudno. Lotów ci u nas (Jewropa) do wyboru, do koloru, w cenach o dziwo względnie znośnych. Lot zajmuje ok 11h. Wizą przejmować się nie musimy, o ile wybieramy się tam turystycznie, samolotem i na nie więcej niż 30 dni. No i właśnie…  Chcąc wykorzystać cały dostępny na ten moment czas wolny od ‘prozy dnia codziennego’ zapadła decyzja o zakupie biletów na 36-cio dniowy pobyt. Ok myślę, nie będzie przecież problemów z wizą na taki okres, gdy na miesiąc dają ‘od ręki’ . A i zawsze jako alternatywa zostaje ‘visa run’ do ościennego kraju. No i właśnie… Jakież było moje zdziwienie, gdy po raz pierwszy w życiu musiałem przynieść do ambasady w Warszawie cały wymieniony komplet ‘niezbędnych’ dokumentów, czyli: już kupiony bilet lotniczy (oczywiście nie ‘one-way ticket’), zaświadczenie o stanie konta bankowego(!), ubezpieczenie, rezerwacja noclegów i zaświadczenie o zatrudnieniu – gorzej niż do USA, serio! Cóż, podobno administracja w tym kraju ‘tak ma’… Grunt, że finalnie kolejna strona w paszporcie zaklejona ładną nalepką :)

Lot całkiem ok, choć stwierdziłem, że przejazd pociągiem z LDZ na lotnisko w W-wie zajmuje więcej niż, o zgrozo, przelot do Londynu…. Start o godz. 18, szybka (wręcz w biegu) zmiana terminali w ‘Lądku’ co by już o 9 rano witało nas słońce nad Johannesburgiem. I już pierwszy ‘zgrzyt’ w mojej głowie podczas kontroli paszportowej, gdy po chwili myślenia, że coś tu jest nie tak, dociera do mnie, że panie i panowie kontrolerzy są bardzo dowolnie poubierani. Owszem, kilku z nich miało jakieś mundury/uniformy, ale to była zdecydowana mniejszość. Mnie się np. trafił pan pogranicznik w skórzanej, czarnej kurtce (swoją drogą bardzo stylowa). Obok w okienku obsługiwał przyjezdnych pan w dużej, wełnianej czapce w kolorowe paski. Ok, przecież zima, pomyślałem :) Nie zrozumcie mnie źle. Mnie to kompletnie nie przeszkadzało. Wszyscy byli uprzejmi itd., acz dziwny to widok dla człeka, który mieszka w ‘ułożonej’ Europie. Ot, folklor :)

Kolejny punkt programu zakładał odbiór zarezerwowanego auta z wypożyczalni. Nie, nie, niestety nie wzięliśmy tego wypasionego Land Rovera z 1964 roku :) To było auto właściciela tejże wypożyczalni. Okazało się, że warto wspierać małe, rodzinne biznesy. My, po krótkiej rozmowie podczas transferu z lotniska do siedziby firmy w Pretorii, dostaliśmy ‘w gratisie’ bardzo ciepłe powitanie od Iana, przejażdżkę jego wiekowym Land Roverem, mini-safari na rowerach w pobliskim rezerwacie przyrody, super kolację, nocleg i dużo dobrych rad jak przetrwać w tym nieszablonowym kraju. Ludzie są super! Szczerze polecamy dosłownie indywidualne podejście do klienta w www.sacarhireonline.co.za :)

Wypadałoby też dla równowagi wspomnieć o ‘plusach ujemnych’… Dysproporcje zamożności między ludźmi już na pierwszy rzut oka są po-ra-ża-ją-ce! Z jednej strony grupy żebraków na co większym skrzyżowaniu w Pretorii, czy (o tym tylko słyszałem) Soweto (South Western Township) – ponoć dwumilionowe ‘getto biedy’ pod Johannesburgiem z którego wywodził się m.in. Nelson Mandela. Z drugiej strony luksusowe auta, piękne wille z basenami, a wszystko odgrodzone wysokimi płotami z drutami kolczastymi, nie rzadko pod napięciem… Czy jest to granica między światem białych i czarnych? Chyba niekoniecznie. Raczej granica między tymi, których stać na postawienie takich murów, a tymi skrajnie biednymi. Tak mi się wydaje, bo i czarnoskórych w tych ‚wypasionych autach’ można zauważyć. Acz oczywiście proporcji kolorów skóry po obu stronach ‚muru’ łatwo się można domyśleć…

Nam nie w głowie było zwiedzanie Soweto i po gościnie u Iana uciekliśmy na południe w kierunku Durbanu, a dokładniej w okolice Howick do rezerwatu przyrody Umgeni Valley. Tu już jakby te ‘mury’ trochę niższe, dosłownie i w przenośni. Samo miejsce przepiękne, a wspinanie… no brak mi słów, serio!!!

selfi na stanie :)

BARDZO mi się podoba. BARDZO estetyczne! Piaskowiec, piękne formacje, lite, kolorowe, kampusowe, spionowane, raczej mocno techniczne i równie niebanalne jak chyba cały ten kraj :) Do tego ok 15-17 stopni w cieniu – jest dobrze! Szkoda tylko, że wspinaczy właściwie brak i we dwójkę ciężko o jakieś ładne fotki wspinaczkowe… ale modne ‘selfi’ zawsze można strzelić na stanowisku :) A po drodze w skały jest wiele okazji aby zaprzyjaźnić się z zeberkami :) Przeurocze stworzenia!

maleS_P6202975

A teraz czas na Durban! Pozdr.

Ps. W wolnej chwili polecam bardzo fajny blog o tym, że „nie taki diabeł straszny” – http://www.wkrainieteczy.wordpress.com :)

4 thoughts on “Pretoria i Umgeni Valley, na dobry początek

  1. Dziekuje za polecenie mojego bloga ;-)
    „…prawda leży gdzieś pomiędzy słowami: „niezwykły”, „nieprzeciętny”, „niebanalny”, „niejednorodny”, „nierówny”, „nienormalny”… – nie da sie opisu RPA ująć lepszymi słowami!

    PS.:
    Nie całe Soweto to enklawa biedy, obecnie niektóre jego części stają się bardzo modne pośród śmietanki „reklamowo-artystycznej”.
    Warto wybrać się na zorganizowaną wycieczkę (jeśli samemu to tylko z jakimś tubylcem).
    Pozdrawiam i życzę miłego pobytu ;-)

    • Myślę, że da się to ująć konkretnie, acz ogólnikowo: W RPA około niejedno da się zobaczyć.
      Dziwię się, że autor tego bloga nie zdecydował się na takie określenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s