Castle Hill, Christchurch, Auckland i CS!

Na baldy w Castle Hill miałem wstępnie zarezerwowane trzy ostatnie dni na południowej wyspie. Nie za wiele, ale dla mnie w sam raz, bo i fanem wielkim kamyków/”małych form”/”chodzenia tylko po cruxach” ;) nigdy nie byłem, a i moja skóra po 3 tygodniach wspinania w piaskowcu domagała się restu. Plany trochę pokrzyżowała pogoda, która po dwóch pierwszych dniach pobytu w NZ permanentnie zaczęła się psuć, a dalej pozostała już niestety stabilną. Na „dobry” początek pierwszy z 3 planowanych w Castle dni spędziłem na parzeniu herbaty „chai” i całkiem ciekawych rozmowach, np. o… rynku nieruchomości w Nowej Kaledonii :) Od mieszkającego tam francuza (który przyjechał tu na narty) dowiedziałem się też, że np. Zakopane jest dużo lepsze od tutejszych stoków! Pomyśleli byście? Na szczęście niedzielny poranek powitał mnie brakiem opadów to i czym prędzej udałem się do Castle Hill. Samo miejsce bardzo urokliwe, co i zapewne zaskoczeniem dla nikogo nie jest. Spora ilość wapiennych głazów o baaaardzo ciekawych kształtach (mnie się trochę skojarzyło z Capo Testa na Sardynii) + bardzo malownicza, górska okolica. Dla zainteresowanych większość niezbędnych info można znaleźć na stronie http://www.tota.co.nz/castlehill/ , a ja tylko pozwolę sobie przytoczyć dwa krótkie fragmenty z powyższej strony:

„(…)but if you want boulders – Castle Hill is the place. It is a place like no other, a style not found anywhere else in the world.”

“Bouldering description: There are many slabs, vertical walls and slight overhangs (no big roofs). Holds range from very small edges through to pockets of various sizes and of course slopers of all hideousness. Overall the bouldering can be considered technical but, in many cases, very powerful. Expect to get those little used muscles exercised if you haven’t bouldered there before.” ;)

I wszystko prawda! Pierwsze kilka godzin chodziłem od kamyka do kamyka z moim 40-litrowym plecakiem wypchanym ciuchami (całkiem dobry substytut crashpada), próbowałem rożnych baldów i śmiałem się sam do siebie z niektórych ruchów – w życiu bym czegoś takiego nie ukręcił na panelu :D Później spotkałem dwójkę wspinaczy z Austrii, którzy wydawali się jeszcze bardziej zagubieni w tym „gąszczu problemów” niż ja, za to mieli dwa materacyki! Dobrze się zmęczyliśmy i udaliśmy na zdecydowanie zasłużone piwo (na sportowo, nie można się odwodnić). Na następny dzień za cel obraliśmy kolejny zestaw kamyków nieopodal – Flock Hill. Tu mały update do wyżej wymienionej strony: Panowie piszą, że dostęp jest z Cave Stream park, a należałoby użyć czasu przeszłego (jeśli chcemy być „100% legal”). Na drodze z parkingu napotkamy świeżo postawiony płot z tablicą zaadresowaną do boulderowców, że dostęp, jak i zgoda na wspin, po uprzednim skontaktowaniu się z Flock Hill Lodge (czy jakoś tak – kawiarnia i noclegownia nieopodal). Na całe szczęście całkiem przypadkowo pod wspomnianą tablicą była sporych rozmiarów dziura – w sam raz na 3 osoby i dwa crash’e. Flock Hill bardzo podobne do Castle, więc rozpisywać się nie ma co. Około godz. 16 na niebie zrobiło się granatowo i zgodnie stwierdziliśmy, że już chyba czas na nas… Austriacy udali się na spoczynek na pobliski (darmowy) kemp, a ja nieśpiesznie (bo zaczęło obficie sypać śniegiem…) zacząłem przemieszczać się w kierunki Christchurch, z którego to następnego dnia miałem lot, a dziś nocleg spod znaku CS – Couch Surfing (super idea! Polecam: http://www.couchsurfing.org ) i tu zdarzyło się coś, co zmusiło mnie do zastanowienia się nad ewentualnym rozpoczęciem regularnej gry w Toto Lotka :D Jeszcze w lipcu, kilka dni po założeniu swojego profilu na CS dostałem dwa zaproszenia na nocleg w ramach CS od naszych przesympatycznych rodaczek rezydujących w NZ: Agi z Christchurch i Oli z Auckland. Aga wysłała mi sms’em swój adres. W drodze do Niej wstąpiłem do marketu, co by nabyć jakieś „wkupne” wino. Po nabyciu butelczyny podszedłem do jednej z kas nieopodal wyjścia i zapytałem się stojącej tam dziewczyny jak dostać się pod podany w sms’ie adres, a ona zrobiła wieeeelkie oczy… „Może niewyraźnie wymówiłem nazwę ulicy?” pomyślałem, więc na wszelki wypadek pokazałem jej sms’a, a ona w śmiech i że możemy pojechać tam razem… ??? :) Okazało się, że jest to jedna ze współlokatorek Agi! Wprawdzie statystycznie rzecz biorąc szanse na coś takiego miałem znacznie większe niż na 6-stkę w totka (5/360000 – liczba współlokatorów Agi do mieszkańców Chch), ale ubaw mieliśmy z tego niezły :) Później miły wieczór z Zapracowaną Agnieszką, gulaszem i jej Chłopakiem z Rumunii (DZIĘKUJĘ!) i trzeba się było zbierać na lotnisko. Po drodze wstąpiłem do centrum Christchurch co by spojrzeć jak wygląda „Red Zone” po potężnym trzęsieniu ziemi w zeszłym roku – nie za dobrze wygląda… i już lądowałem w Auckland. A największe z miast w NZ… nie powala, ale może to przez brak słońca tego dnia :) Za to gościnę u Oli (PL) i Vathsana (Indie) miałem niemalże rodzinną. Fajnie posłuchać o takich prawdziwych, prawdziwych podróżnikach co to np. 4 lata byli w drodze, zrobili 20 tyś km na motorze po Azji itp. :) Było przesympatycznie i ciekawie, a skończyło się na… polskiej Żołądkowej Gorzkiej :D – DZIĘKUJĘ!

Dalej z Auckland o godz. 19 w czwartek lot do San Francisco i już o 12 w południe tego samego dnia jestem na miejscu (nareszcie jakaś zmiana czasu dzięki której zyskałem kilka godzin po 12h lotu!). I właśnie siedzę sobie w Burger King’u, popijam Diet Coke (a jak!), podziwiam afroamerykańsko kulturę na żywo (jestem póki co jedynym z białą twarzą w tym lokalu) i czekam na pociąg w kierunku Doliny, a tam już „trzech Bolków w białym nissanie” czeka na mnie ;) Do napisania i ukłony z The United States of America ;)

2 thoughts on “Castle Hill, Christchurch, Auckland i CS!

    • no nie taka zła ta Bolska, nawet trochę obleci ;) gorzkim przemysłem spirytusowym i Kotłownią stoi! pozdr ExNastko ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s