Wspinaczkowo, nareszcie!

Petzl nie kłamał! W Getu jest wspinanie, duuużo wspinania! Choć na samym początku trzeba (niestety) przyznać, że aby na 100% skorzystać z potencjału tego miejsca to wypadało by być „the machine” typu Dani Andrada lub Krzysio Sharma i swobodnie robić wielowyciągi za 8a+/b…

Greate Arch robi wrażenie, jednym słowem kosmos! Takiego dachu w życiu ani na fotkach, ani na żywo nie widziałem! Ale na całe szczęście nie będąc „the machine” wspinaczkowym też tu się można dobrze bawić i tego się trzymamy :)

Co do samego Getu – większość niezbędnych informacji wraz z topo rejonu można znaleźć na stronie Petzl RocTripa z 2011r.: http://www.petzl.com/en/outdoor/petzl-roctrip/china2011/news . Z naszych drobnych doświadczeń mogę dodać, że ludzie są przemili, „biały człowiek” to nadal nie lada atrakcja (można się poczuć niemalże celebrytą, gdy podchodzą i proszą o wspólne zdjęcie), nie ma problemu ze znalezieniem przyzwoitego noclegu w cenie ok 30-40 yuanów (15-20pln), podobnie kosztuje obiad dla 2-3 osób (smaczny!), a śniadaniowe kluski to wydatek rzędu 6-ciu yuanów. Enjoy Asia! :)

Co do wspinania – podobno to jeden z nielicznych rejonów skalnych Azji w którym da się wspinać o tej porze roku. Potwierdzamy! Choć czasem jest ciepło… Na szczęście w Getu można znaleźć zarówno południowe, jak i północne wystawy, a zdecydowana większość sektorów jest „przeciwdeszczowa”. Nic, tylko napierać!

Póki co odwiedziliśmy pięć sektorów. Greate Arch – wizytówka rejonu. Tak jak pisałem, robi rażenie, a i samo wspinanie bardzo ciekawe. Dużo przedziwnych „misek”, które warto na ogół łapać w podchwyt lub odciąg. No i ten dach… Odrobinę niżej Buddha Cave – kilka naprawdę fajnych dróg po tufach lub w technicznych zacięciach. Do tych dwóch rejonów musimy się przeprawić przez rzekę i warto pamiętać, że ostatni powrotny kurs łodzi jest ok g. 19. A idąc w drugą stronę wioski mamy np.: Oliver’s Crag, Banyang’s Cave i Fish Crag. Pierwszy z sektorów ma jedną zaletę – jest najbliżej, ale wspinanie, delikatnie mówiąc, tendencyjne i nudne – wielkie klamy, przewis i mało finezji… Za to Banyang’s bardzo fajny! Trochę tufek w okolicach 7c po 40m długości i trochę wywieszonych ścian z mniejszymi naciekami za ok 8a-b. A Fish Crag? Choć trzeba podreptać aby się tam dostać, to dla kilku dróg na pewno warto, szczególnie jeśli się lubi spionowane wspinanie a’la Siurana – ja lubię!

No i wypadałoby napisać jak idzie wspin, a o dziwo jakoś idzie w tych temperaturach! Moje i Piotrka niedzielne wspinanie było hojnie sponsorowane przez cyferkę „8” oraz literkę „a” ;) Prezesie, meldujemy, że ciśniemy!

Do „usłyszenia”!

8 thoughts on “Wspinaczkowo, nareszcie!

  1. Paweł, czy tak enigmatycznie…? :)
    Thx Makar.
    Ola, „Hay men Guys” posprzątali! Dziś ich widziałem z mopem i przywiązanymi woreczkami na magglajz, serio! :D pozytywni wariaci! ale na kluski czekaliśmy 40 min, a takie piękne plany wczesnoporanego wbijania się na wielowyciagi były ;)

  2. espeszjali dla Ciebie Grzesiu i dla Alexa postaram się pogadać w 4 oczy z Bruce’m na temat Waszego morderczego treningu ;) a kamyki w NZ. teraz to by był grzech chodzić po rzęchach jak ruty mają śrenio po 40m długości i 10m przewisu ;) pozdr!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s